poniedziałek, 3 sierpnia 2020
Imieniny: Augustyna, Kamelii i Lidii

RSS RSS

High contrast
A- A+

Wersja tekstowa

KameryFacebook

Menu ▼

Formularz wyszukiwania

Teresa Augustyniak

Na wiosnę 1946 roku nadeszły nieoczekiwanie pogłoski, że Polacy będą przesiedlani z powrotem do Polski. Te wieści trzymały ich na duchu. Wstąpiła w nich jakaś nowa nadzieja. Aż nadeszła połowa maja 1946 roku, kiedy odstawiono ich na pobliską stację kolejową i zapakowano do wagonów pasażerskich. Po czym ruszyli do dużej miejscowości, która zwała się Kokczetawy. Tu sformowano duży transport kolejowy, po czym pociąg z licznym składem wagonów ruszył na zachód. Podróż była długa i uciążliwa, bowiem jechali tak aż trzy miesiące. Dojechali do Poznania. Tu kilka miesięcy koczowali w podstawionych wagonach kolejowych, czekając na rozwój wypadków. Tu też z PUR-u otrzymali odzież, żywność. Wreszcie udali się w swoje rodzinne strony. Dojechali do Ostrowa Mazowieckiego, a do ich wsi było jeszcze 17 km. Ostatecznie przyjechał po nich wozem konnym dziadek pani Teresy i zajechali do swojej rodzinnej wsi. Mieszkali u dziadka. Później mama pani Teresy wraz z dwiema córkami pojechała do rodziny w olsztyńskie, a sama pani Teresa zamieszkała u cioci i wujka w Ostrowie Mazowieckim, gdzie poszła do szkoły.

Poprzez pewien splot wypadków, ona wraz z wujostwem udała się w maju 1947 roku do Kamienia Pomorskiego, gdzie zamieszkali. Tu kontynuowała naukę w budynku przy 22 Lipca (dziś Długosza), a spała w internacie, który mieścił się przy ul. Jedności Narodowej. Szkołę ukończyła w 1953 roku. Potem była szkoła w Szczecinie – „ogólniak” na Jagiellońskiej.

3 października 1954 roku wzięła ślub z panem Szczepanem Augustyniakiem.

Po ukończeniu szkoły podjęła pracę jako bufetowa w jednym z  kamieńskich barów. Potem pracowała na podobnym stanowisku w PSS Społem w Kamieniu Pomorskim. Na emeryturę przeszła w 1989 roku.

Z panem Szczepanem ma dwóch synów: Zbigniewa, który mieszka w Wolinie, oraz Mirosława, mieszkańca Kamienia Pomorskiego. Mają czworo wnuków.

Dziś pani Teresa jest osobą schorowaną i wiekową. „Żyję, bo żyję, ot tak z dnia na dzień. Lepsze jutro się raczej nie zapowiada. A szkoda, bo przecież tyle przeszłam w moim młodym życiu.” – mówi pani Teresa.

Sama narzeka, że to to, to tamto ją boli, ale się nie poddaje. Ma duże wsparcie w starszym od siebie o kilka lat mężu, który też nie jest zbyt zdrowy, ale mimo swoich 85 lat, szusuje jeszcze na rowerze.

autor treści: Mirosław Iwaszczyszyn

Osoba odpowiedzialna za treść:  Aleksandra Sławińska
Osoba publikująca:  Urząd Miejski
Data publikacji:  12.03.2014 09:05:00
Data modyfikacji:  29.02.2016 14:03:47
Ilość wyświetleń:  1882
DataOsoba dokonująca zmianOpis zmiany
29.02.2016 14:03:47Balbina Kaczanowskaedycja strony
12.03.2014 09:22:09Monika Kosińskaedycja strony
12.03.2014 09:05:00Monika Kosińskadodano stronę