poniedziałek, 3 sierpnia 2020
Imieniny: Augustyna, Kamelii i Lidii

RSS RSS

High contrast
A- A+

Wersja tekstowa

KameryFacebook

Menu ▼

Formularz wyszukiwania

Henryk Matusiewicz – „Mnie, małego chłopca, wywieźli zdradziecko w dalekie, dalekowschodnie strony wraz z rodziną…”

W 1952 roku podjął swoją pierwszą pracę. Był młodszym księgowym w giżkowskim Pegeerze. Tu pracował do października 1954 r., bowiem 10 dnia tego miesiąca trafił do wojska, rozpoczął naukę w Szkole Podoficerskiej Łączności w Prudniku (woj. opolskie). Z wojska wyszedł 27 stycznia 1957 roku i powrócił do rodzinnego Giżkowa. Podjął pracę w Zespole PGR w Śniatowie – Gospodarstwo PGR Niemica, jako księgowy techniczny, gdzie pracował do września 1957 roku, po czym pracował w PGR Giżkowo jako księgowy – kasjer, aż do 1970 roku. Wtenczas przeniósł się do PGR Wrzosowo i tu pracował na stanowisku starszego księgowego.

Jeszcze 10 września 1957 roku ożenił się z panią Władysławą. Mają dwóch synów: Jarosława, który mieszka dziś za granicą, i Sławomira, który jest mieszkańcem Chełmna w kujawsko – pomorskiem. Państwo Matusiewiczowie mają też czworo wnuków.

W 1970 roku, po podjęciu pracy we wrzosowskim PGR-ze, pan Henryk przeniósł się wraz z rodziną do Wrzosowa i żyje tu do dnia dzisiejszego.

Na emeryturę, zresztą zasłużoną, przeszedł w 1992 roku, po 40 latach intensywnej i wyczerpującej, ale satysfakcjonującej pracy.

Pan Henryk, ciekaw co się dzieje w jego rodzinnych stronach, trafił do Górnowszczyzny pierwszy raz w 1988 roku, drugi – w 2000. Jak powiada, tam czas się zatrzymał w miejscu. Nic się tam nie zmieniło, zmienili się tylko ludzie, którzy są zwykle pogodni i życzliwi.

Dziś ten wiekowy pan mieszkający ze swoją rówieśniczką, a zarazem żoną we Wrzosowie, nie narzeka na los, jaki mu zgotowało dzieciństwo i młodość. „Ot, tak musiało chyba być” – podkreśla bez wyrzutów.

Jak na swój wiek wygląda dobrze, nie narzeka, że choruje, ma bowiem kłopoty sercowe. „Jakoś trzeba żyć. Cieszy mnie natomiast, że nasze dzieci jakoś się urządziły na tym świecie. To nas podtrzymuje na duchu. A my sami wspieramy się z żoną nawzajem, dzięki temu żyjemy szczęśliwie.” – podkreśla.

autor treści: Mirosław Iwaszczyszyn

Osoba odpowiedzialna za treść:  Aleksandra Sławińska
Osoba publikująca:  Urząd Miejski
Data publikacji:  12.03.2014 08:19:59
Data modyfikacji:  29.02.2016 14:00:33
Ilość wyświetleń:  2626
DataOsoba dokonująca zmianOpis zmiany
29.02.2016 14:00:33Balbina Kaczanowskaedycja strony
12.03.2014 08:25:55Monika Kosińskaedycja strony
12.03.2014 08:19:59Monika Kosińskadodano stronę