wtorek, 4 sierpnia 2020
Imieniny: Dominiki, Dominika i Protazego

RSS RSS

High contrast
A- A+

Wersja tekstowa

KameryFacebook

Menu ▼

Formularz wyszukiwania

Edward Stachyra – „Nie było lekko na obcej nam wszystkim ziemi…”

Wreszcie wyruszyli w podróż do Polski (koniec maja 1945 r.), która trwała bez mała miesiąc. Znów bydlęce wagony, ścisk, tłok i nieprzyjazne warunki bytu. Na granicy radziecko – polskiej przesadzono ich do polskich wagonów (rosyjskie koleje mają szerszy rozstaw kół niż w całej Europie do dziś). Dojechali do Szczecina, gdzie koczowali przez tydzień w swych wagonach. „Czyżby o nas zapomnieli?” – pytała siebie nie tylko rodzina Stachyrów. Wreszcie rozpoczęło się rozmieszczanie poszczególnych rodzin po wszystkich zakątkach ówczesnego województwa szczecińskiego. Ojciec ubłagał wyjazd jego rodziny do dalekiego Przemyśla, gdzie mieszkał jego brat. „Wszyscy zdają się kierować na zachód, a wy na wschód?” – pytali z niedowierzaniem. Wreszcie otrzymali stosowny wagon i po pewnym niedługim czasie trafili do Przemyśla i zamieszkali w pobliskiej Wyszatyce.

Ale nie mieszkali tam zbyt długo, bowiem kolega ojca (frontowiec) z Żurawicy namówił go do przenosin na Pomorze Zachodnie. Ten zgodził się i rodzina Stachyrów wyjechała pociągiem na zachód i trafiła do podkamieńskich Jatek. Było to w październiku 1945 r. Tu dostali dom, dziesięciohektarowe pole, był koń i krowa przywiezione z dalekiego Przemyśla.

Pan Edward chodził dorywczo do pobliskiej szkoły powszechnej, która mieściła się w Trzebieszewie. W 1948 roku wstąpił do Służby Polsce, potem kolega namówił go do nauki w Goleniowie, była to szkoła dla dorosłych. Nauka nie sprawiała mu większych trudności. W tejże szkole uczył się do 1951 roku, do września. Następnie został skierowany do pracy w kamieńskim Oddziale PZGS SCH (Powiatowym Związku Gminnych Spółdzielni Samopomoc Chłopska).

W następnym roku rozpoczął dwuletnią służbę wojskową; służył w Wałczu i Stargardzie Szczecińskim. W 1954 roku wrócił do pracy w PZGS, gdzie przepracował ponad… 40 lat!, aż do zasłużonej emerytury, na którą przeszedł w 1999 r.

Ożenił się w 1956 roku z panią Anielą, mieli troje dzieci.

Żyje wraz żoną od lat pięćdziesiątych w bliskim ich sercu Kamieniu Pomorskim. Jak sam powiada, podupadł od pewnego czasu na zdrowiu. „To nie to zdrowie co kiedyś. Kiedyś hasałem niczym kozica, dziś stawy wysiadają i najogólniej rzecz ujmując, nie czuję się najlepiej. Ale jakoś trzeba żyć, zażywać lekarstwa i trzymać się jakoś.” – mówi pan Edward.

Na wspomnienie o dalekiej Syberii wzdryga się. „Po co nas wywieźli aż taki kawał drogi od naszego domu? Tego do dziś zrozumieć nie mogę, nie mogę pojąć dlaczego.” – zadaje sobie to pytanie od wielu lat.

Jak mówi pan Edward, po tamtych pamiętnych latach nie pozostały dosłownie żadne pamiątki, pozostała za to pamięć. Często wspomina syberyjskie czasy, zawsze dogłębnie go to porusza.

autor treści: Mirosław Iwaszczyszyn

Osoba odpowiedzialna za treść:  Aleksandra Sławińska
Osoba publikująca:  Urząd Miejski
Data publikacji:  07.03.2014 10:02:43
Data modyfikacji:  29.02.2016 13:54:53
Ilość wyświetleń:  2642
DataOsoba dokonująca zmianOpis zmiany
29.02.2016 13:54:53Balbina Kaczanowskaedycja strony
07.03.2014 10:05:00Monika Kosińskaedycja strony
07.03.2014 10:02:43Monika Kosińskadodano stronę