poniedziałek, 18 listopada 2019
Imieniny: Klaudyny, Romana i Tomasza

RSS RSS

High contrast
A- A+

Wersja tekstowa

KameryFacebook

Menu ▼

Formularz wyszukiwania

Helena Rodziewicz – „W lutym 1940 r. wywieźli nas zdradziecko aż pod chińską granicę…”

Aż nadszedł 13 marca 1946 roku. Ruch się zrobił w osadzie, bowiem podstawiono skład kolejowy złożony z wielu wagonów bydlęcych, do których Polaków po prostu zapakowano. Wiedzieli już wtedy, że przyszedł czas na powrót do Ojczyzny. Radość, ale i zarazem ból (wielu Polaków tam pozostało na zawsze, bo dotknęła ich śmierć – niestety) były nie do opisania. Kiedy wsadzano ich do wagonów, pani Helena chorowała na malarię tropikalną i w zasadzie nie była tego faktu świadoma. Nie pamięta, ani kiedy wsadzono ich do wagonów, ani części podróży. Co się wtedy działo? Z racji choroby – nie pamięta. Dopiero w połowie drogi do Polski, poczuła się lepiej i mózg zaczął poprawnie pracować, przyszła świadomość.

Po wielu dniach transportu w nieludzkich warunkach dotarli do opuszczonego nadgranicznego polskiego Przemyśla. Tu się na chwilę zatrzymali, po czym ruszyli na północny – zachód, na Ziemie Odzyskane. Nikt wówczas nie wiedział co to, gdzie to i czym się to je. Po kolejnych kilku dniach dotarli do Stargardu Szczecińskiego na Pomorzu Zachodnim. Tu podróż koleją się skończyła. Stąd rodzina Rodziewiczów pojechała rozklekotanym samochodem do Nowogardu, gdzie zajęli miejsce w suterenie szpitala, a obok był ładny ogród z licznymi drzewami i krzewami owocowymi. Były różne możliwości zagospodarowania się, dla przykładu na wsi, w mieście. Rodziewiczowie postanowili pozostać w mieście.

Mama przyjęła się do pracy w miejscowym szpitalu. Pracowała w kuchni, a więc był szerszy dostęp do żywności. Ojciec też podjął pracę. Praca była potrzebna, by utrzymać siebie i rodzinę. Dzieci były jeszcze małe, potrzebowały witamin.

Pani Helena wraz z bratem w wolnych od szkoły chwilach pasała krowy i rozkoszowała się tutejszą przyrodą, którą tak do dziś kocha.

W 1951 roku ukończyła średnią szkołę z maturą, po czym podjęła studia w szczecińskiej Pomorskiej Akademii Medycznej, którą ukończyła w roku 1957. Potem pracowała jako lekarka dwa lata w Dobrej Nowogardzkiej. Wiedziała, że brakowało jej potrzebnej wiedzy medycznej, a na domiar złego, trzeba było być dyspozycyjnym przez 24 godziny na dobę. To było za trudne wyzwanie dla młodej kobiety. W 1958 roku przyjęła się do pracy w charakterze asystenta chirurga do szpitala w Nowogardzie. Pracowała i dalej się kształciła, by w późniejszych latach zdobyć specjalizacje I i II stopnia z chirurgii ogólnej (specjalista chirurg).

Po szpitalu w Nowogardzie była praca w szpitalu na szczecińskich Pomorzanach. Były to lata siedemdziesiąte. Potem był szpital w Zdunowie, a następnie neurochirurgia  w szpitalu na Unii Lubelskiej w Szczecinie.

Dnia 13 kwietnia 1981 roku przybyła do Kamienia Pomorskiego – jak jej się wydawało na trochę, ot kolejny etap jej życia, pozostała tu jednak do dzisiejszego dnia. Podjęła wówczas pracę w Uzdrowisku kamieńskim na stanowisku Ordynatora Oddziału Narządu Ruchu. Pracowała tam do zasłużonej emerytury, na którą przeszła w 1987 roku.

Dziś ta wiekowa pani jest osobą schorowaną, ale i bardzo pogodną, kontaktową. „Czuję się wiecznie młoda” – powtarza sobie i innym.

Do czasu, kiedy odbyła podróż do dalekiej Australii, a było to w roku 1990, odczuwała ciągle nieopisane uczucie głodu, po powrocie minęło to, jak czarodziejską różdżką dotknął. „Podkreślam, że ten jeden widoczny syndrom poobozowy ustąpił po ponad 40 latach trwania. Inne pozostały” – podkreśla pani Helena.

Mimo choróbsk, które ją codziennie nękają, stara się jakoś żyć. Żyje w samotności, ale ma wielu przyjaciół, znajomych, niedaleko mieszka jej rodzina, która ją często odwiedza. Nazwisko Rodziewicz to nazwisko bardzo szlacheckie i pani Helena jest z tego bardzo dumna. „Co jakiś czas spotykamy się na imprezach integracyjnych naszej rodziny. To też jest jakiś element, by się nie poddawać i żyć, czerpać z życia jak najwięcej” – podkreśla. Kocha zwierzaki. Ba, sama ma w domu pięknego i miłego kota, który jest jej perełką.

Osoba odpowiedzialna za treść:  Aleksandra Sławińska
Osoba publikująca:  Urząd Miejski
Data publikacji:  07.03.2014 12:11:51
Data modyfikacji:  29.02.2016 13:59:04
Ilość wyświetleń:  2445
DataOsoba dokonująca zmianOpis zmiany
29.02.2016 13:59:04Balbina Kaczanowskaedycja strony
07.03.2014 12:13:32Monika Kosińskaedycja strony
07.03.2014 12:11:51Monika Kosińskadodano stronę