Kamery

Zobacz on-line:

wtorek, 17 lipca 2018
Imieniny: Aleksego, Bogdana i Martyny

RSS RSS

High contrast
A- A+

Wersja tekstowa

KameryFacebook

Menu ▼

Formularz wyszukiwania

Helena Rodziewicz – „W lutym 1940 r. wywieźli nas zdradziecko aż pod chińską granicę…”

Helena RodziewiczUrodziła się trzeciego stycznia roku 1932 w osadzie o nazwie Borki, nieopodal Uzały Wielkiej, powiat Postawy, ówczesne, czyli przedwojenne województwo wileńskie. Rodzice to pan Nikodem (ur. 15.09.1896 r. w Żupranach) oraz pani Aniela z domu Tomkiewicz (ur. 1906 r. w Ropuszyce). Pani Helena miała młodszego o dwa lata brata Henryka, który dziś już niestety nie żyje.

Rodzina żyła przede wszystkim z gospodarstwa. Mieli łącznie 27 ha ziemi ornej, łąk i lasów. Mieszkali w wielkim domu z wielkimi pomieszczeniami, które małej Helenie bardzo utkwiły w umyśle. Przy domu był piękny ogród, obszerna stodoła. Przed wojną Rodziewiczom nie żyło się źle. Ot, tak jak trzeba. Nikt nie narzekał, do garnka było co włożyć. Żyli z dnia na dzień, planowali różne sprawy, wybiegali często w przyszłość. Cieszyli się życiem rodzinnym, jednostajnym.

Jednak nadszedł 1 września 1939 roku. Wtedy pani Helena – jak pamięta, poszła pierwszy raz do szkoły w miejscowości Tułać.

Pamięta, że któregoś dnia pokazali jej i innym dzieciom (w szkole) radziecki film fabularny zatytułowany „Czapajew”. Pani Helena była pod wielki wrażeniem, którym podzieliła się w domu. To nie spotkało się z entuzjazmem jej matki, która ją ostro skarciła. Jak pamięta, po raz pierwszy i ostatni – matka podniosła na nią rękę.

17 września – był pięknym, jesiennym dniem. Nic nie zapowiadało, że będzie to dzień wyjątkowy dla ich rodziny, dla Polski, Europy i całego świata. Dzieci nie rozumiały, co to wojna. Dorośli dyskutowali nad tym, co się zdarzyło tego dnia, bowiem napaść sąsiada zza wschodniej miedzy nie była naturalna, był to wyjątkowo zdradziecki czyn. Po tym dniu tutejsi Białorusini rozochoceni tym, że Rosjanie napadli na Polskę, zabierali mieszkającym tam Polakom, co popadło. Byli tak jakby ponad prawem. Ojcu pani Heleny zabrali konia kasztanka, także bydło. Białorusini byli tak rozochoceni i pewni siebie, że zabierali Polakom wszystko, dobierali się do ich dobytku, którego przecież nikt nie miał za wiele.

Nadeszła sobota 10 lutego1940 roku. Pani Helena bawiła się z bratem na podwórku, choć tego dnia było dość mroźno. Pamięta, że rodzice szykowali się do kościoła. Przed południem, a było to około godziny 11:00, zajechali na ich podwórko „bajcy” z komandirem, czyli radzieccy enkawudziści i kazali spakować się w zaledwie 20 minut. Czasu było przeto niewiele, więc wszyscy brali pod rękę to, co popadło. Jakieś ciepłe ubrania, jedzenie. Wszystko inne, w tym bydło i pies w budzie, pozostało. Zapakowano ich na sanie i powieziono do Miadzioła. Tu spędzano innych polskich osadników wojskowych i ich rodziny z okolic. Potem przemieszczono ich wszystkich na stację kolejową w Postawach, gdzie czekały już na nich wagony bydlęce, w których bez pardonu ich wszystkich umieszczono. Ścisk był niemiłosierny. A nadto rodziły się pytania. Co to się dzieje? Gdzie ich chcą wywieźć? Wiele pytań nasuwało się w wielu smutnych myślach zdezorientowanych Polaków. Ale nikt nie znał konkretnej i jednoznacznej odpowiedzi.

Wagony „wyposażone” były w prymitywne prycze, które umieszczono także pod ścianami, żelazny piecyk, który stał na środku wagonu. Na środku też znajdowała się dziura w podłodze. Służyła ona do załatwiania spraw fizjologicznych.

Jechali tak ponad trzy tygodnie. Po drodze był jeden postój, a było to w Czelabińsku, gdzie była przymusowa łaźnia. W wagonach, nie dość że panował ścisk, był też wielki smród i mnóstwo wesz. Po drodze kilka osób niestety zmarło.

Osoba odpowiedzialna za treść:  Aleksandra Sławińska
Osoba publikująca:  Urząd Miejski
Data publikacji:  07.03.2014 12:11:51
Data modyfikacji:  29.02.2016 13:59:04
Ilość wyświetleń:  1399
DataOsoba dokonująca zmianOpis zmiany
29.02.2016 13:59:04Balbina Kaczanowskaedycja strony
07.03.2014 12:13:32Monika Kosińskaedycja strony
07.03.2014 12:11:51Monika Kosińskadodano stronę