Kamery

Zobacz on-line:

niedziela, 23 września 2018
Imieniny: Bogusława, Liwiusza i Tekli

RSS RSS

High contrast
A- A+

Wersja tekstowa

KameryFacebook

Menu ▼

Formularz wyszukiwania

Franciszek Dziobak – „Tam na wschodzie przeżywaliśmy ciężkie chwile…”

Franciszek DziobakPan Franciszek mieszkający od ponad 40 lat w podkamieńskim Stawnie, urodził się 30.04.1931 roku w Dmytrowie, gmina Chołojów, powiat Radziechów, województwo (przedwojenne) tarnopolskie w rodzinie państwa Władysława (ur. 1908 r.) i Józefy (ur. 1908 r.). Rodzeństwo to Zuzanna, Zofia i Jadwiga.

Ojciec był przed II wojną światową brukarzem, mama zajmowała się domem. Mieli przydomowe poletko, z którego mogli się wyżywić, a i ojciec pana Franciszka nie zarabiał tak mało.

W 1938 roku pan Franciszek poszedł do szkoły powszechnej. Jako taka sielanka trwała do pamiętnego zimowego10 lutego 1940 roku do 5:00 rano. Wówczas wkroczyli do nich zdradziecko NKWD-dziści i jeden Ukrainiec, i kazali im się czym prędzej pakować, bowiem jadą w daleką podróż. Gdzie, dokąd? Tego im nie powiedziano. Wcześniej ojciec pana Franciszka ukrył się we Lwowie wietrząc, że dzieje się coś niedobrego.

Zawieźli ich na stację kolejową w Chołojowie, tu czekali na dalszy rozwój wypadków około czterech dni. W tym czasie znajomi i nieznajomi przynosili im chleb, groch, fasolę, bo nie było zbytnio co jeść. Nikt o nich się nie troszczył. Na stacji w Chołojowie dołączył do nich ojciec pana Franciszka. I ruszyli w daleką, nieznaną drogę na wschód. Jechali ponad dwa tygodnie, aż zatrzymali się na stacji w Kołtasiu. Potem były sanie i droga przez zaśnieżone bezkresy przez dziesięć dni do małej osady zwanej Muczna Niżna powiat Wierchnietojomsk, województwo archangielskie. Tu stało pięć baraków pośród tajgi, a wszystko to było pilnie strzeżone przez radzieckich strażników. Zamieszkali w baraku nr 3. Z jednej strony było dziewięć polskich rodzin, z drugiej zaś - dziewięć rodzin żydowskich. Wyposażenie baraku składało się z piętrowych, drewnianych prycz, piecyka z gliny z otworem na drewno.

Tu mieszkali do września 1941 roku. Od początku ich pobytu na dalekim północnym wschodzie zagoniono wszystkich dorosłych do pracy w tajdze, do wyrębu drzewa i jego transportu wodnego.

Za ciężką pracę w tajdze otrzymywali zaledwie 50 dag czarnego razowego chleba, dzieci – 20 dag chleba, jakąś zupę z buraków czy kapusty. Pan Franciszek, podobnie jak inne dzieci, zaczął tam chodzić do szkoły.

Jak wspomina, zimy były bardzo srogie i mroźne, lato zaś piękne, ciepłe, pełne grzybów, borówek i jagód w lesie, czym też się wtenczas raczyli, dając organizmowi niezbędnych witamin. Ale lata były krótkie, zimy ponure i długie.

Jakoś jednak trzeba było żyć w tych ciężkich i nienaturalnych warunkach. Nikt wówczas nie myślał o lepszym jutrze, o tym, że powróci do kraju. Bo to, co tam się działo, a więc głód, śmierć, zniewolenie, były na porządku dziennym. Nikt nie dawał wiary, że kiedyś może być lepiej.

We wrześniu 1941 roku przewieziono ich saniami do Astrachania nad rzeką Buzan i zamieszkali w miejscowym kołchozie, gdzie ojca zagoniono do ciężkiej pracy. Tu zmarła jedna z sióstr pana Franciszka, Zosia.

W tym czasie życie i los się nieco rodzinie Dziobaków poprawił. Było co do garnka wrzucić, nie było większego głodu. Wszyscy zesłańcy mieszkali w ziemiankach.

Aż nadszedł czerwiec 1942 roku. Wtedy ponownie wsadzono ich w wagony bydlęce i wywieziono do Kazachstanu do miejscowości Aklu, które położone jest między Akmolińskiem a Karagandą. Pierwsze kilka dni koczowali wszyscy w magazynie zbożowym, w którym to budynku mieściła się wcześniej cerkiew. Wreszcie otrzymali ziemiankę. Dorośli poszli do pracy; mama pana Franciszka pracowała w magazynie, zaś ojciec pracował w ekipie budowlanej. Mało było jedzenia, stąd też Dziobakowie pozbywali się swoich rzeczy, za które kupowali dodatkową żywność.

Dzienny przydział żywności to 50 dag byle jakiego chleba dla pracujących, dzieci otrzymywały tylko 20 dag drogocennej, ale i byle jakiej żywności. Nic dziwnego, że wszyscy dosłownie kradli, by tylko przeżyć. Podobnie robili Dziobakowie, którym doskwierał też głód.

Osoba odpowiedzialna za treść:  Aleksandra Sławińska
Osoba publikująca:  Urząd Miejski
Data publikacji:  07.03.2014 10:24:36
Data modyfikacji:  29.02.2016 13:56:26
Ilość wyświetleń:  924
DataOsoba dokonująca zmianOpis zmiany
29.02.2016 13:56:26Balbina Kaczanowskaedycja strony
07.03.2014 10:25:13Monika Kosińskaedycja strony
07.03.2014 10:24:36Monika Kosińskadodano stronę