Kamery

Zobacz on-line:

niedziela, 23 września 2018
Imieniny: Bogusława, Liwiusza i Tekli

RSS RSS

High contrast
A- A+

Wersja tekstowa

KameryFacebook

Menu ▼

Formularz wyszukiwania

Czesława Kajko - „Na Syberię trafiliśmy bardzo wcześnie, bo już we wrześniu 1939 roku!”

Czesława KajkoUrodziła się 7 listopada 1936 roku w Augustowie na Ziemi Suwalskiej, w rodzinie państwa Karola i Marianny Brzozowskich. Pani Czesława ma jeszcze młodszą od siebie siostrę Stanisławę, która od wielu lat mieszka w Szwecji.

Przed wojną pan Karol pracował na wielu budowach, zaś mama pani Czesławy zatrudniona była w jednej z augustowskich kawiarni. Rodzinie Brzozowskich żyło się całkiem znośnie, nie narzekali na brak chleba. Trzeba wiedzieć, że była to rodzina bardzo zżyta ze sobą.

Kiedy wybuchła wrześniowa wojna w 1939 r. z Niemcami (1 września - piątek), pani Czesława tego nie pamięta, bo była zbyt mała; miała wówczas niespełna trzy latka. Wie jednak wiele z opowieści swojej mamy, która – kiedy córka nieco podrosła, opowiadała jej o tych zawiłościach wojennych, o strasznej niepewności, niepewności każdego kolejnego dnia.

17 września (niedziela) na Polskę napadł Związek Sowiecki i wówczas zaczęły się niedobre czasy. Ojca dość szybko Rosjanie wzięli – niby na przesłuchanie. I ślad po nim zaginął na lata. Mówiono po cichu, że trafił do sowieckiego lagru. Po wojnie się odnalazł, ale o tym nieco później.

Kilka dni po napaści Rosjan na nasz kraj, najeźdźcy zapukali znienacka do drzwi Brzozowskich (koniec września 1939 r.) i kazali się im czym prędzej ubierać i pakować. Panika, niepewność wkradły się w tę trzyosobową rodzinę. Nie wiedzieli, gdzie ich przetransportują, a co gorsza, gdzie ich wywiozą. Był z nimi wuj pani Czesławy, pan Borowy, który także trafił do tego samego transportu. Przewieziono ich wszystkich i jeszcze wielu Polaków na miejscową stację kolejową, wsadzono do bydlęcych wagonów i zaryglowano drzwi. W wagonie panował półmrok, bowiem okienka były małe i przy tym zakratowane. Niewiele światła docierało do wagonu. Pod ścianą widniał niewielki otwór, gdzie wszyscy załatwiali swoje potrzeby fizjologiczne. Na środku stał piecyk żelazny zwany przez wszystkich „kozą”.

Ścisk w wagonie był wielki, a nadto smród i ogromne ilości wszy. Warunki były więcej niż straszne. Jak wspomina pani Czesława, to co się w wagonach działo, nie da się opisać, czy opowiedzieć. To co z Polakami zrobili Rosjanie, było po prostu nieludzkie, wręcz haniebne.

I tak jechali na wschód kilka tygodni, aż trafili na daleki bezkresny i złowrogi Sybir (Kazachstan). Gdzieś tam daleko pociąg się wreszcie zatrzymał i zaczęto Polaków rozwozić po okolicznych miejscowościach. Brzozowscy trafili do niewielkiej wsi – Zawadówki w gminie Jadynka, województwo pietropawłowskie.

Był z nimi w dalszym ciągu wujek pani Czesławy, człowiek o nazwisku Borowy, który w powtarzających się coraz trudniejszych chwilach pomagał im jak mógł. Pracował w okolicy, więc dostarczał im nieco żywności, której było coraz to mniej. Głód zaglądał wszystkim do oczu. Wszyscy co mieli, sprzedawali tubylcom z przeznaczeniem na żywność. Ale tych rzeczy Polacy nie mieli nazbyt wiele, bowiem czasu na spakowanie się wcześniej było niewiele. Nikt o nich się tam nie martwił, nie przejmował się losem zesłanych Polaków. Ci jednak nie dawali się, choć śmiertelność była dość wysoka. Ludzie nie wytrzymywali z braku żywności i bardzo trudnych warunków w jakich przyszło im żyć. Wielu ludzi bardzo chorowało i cierpiało. Nie widzieli perspektywy lepszej przyszłości. Nie wierzyli, że kiedyś może być jeszcze lepiej. Tęsknili za Ojczyzną, która pozostała daleko na zachodzie. Wiedzieli, że na świecie toczy się wojna światowa, że niepewne jest jutro, bowiem Hitler rozzuchwalony sukcesami podbijał kolejne kraje i narody. Sytuacja w Europie i na Dalekim Wschodzie była dla aliantów więcej niż trudna. Niemcy i Japończycy parli ciągle do przodu, pokonując kolejne armie sprzymierzonych. Perspektywa wcale nie pokazywała się w różowych kolorach. Jednak każdy liczył, w tym ci z Zawadówki, że ten straszny los się kiedyś wreszcie odwróci, odmieni.

Osoba odpowiedzialna za treść:  Aleksandra Sławińska
Osoba publikująca:  Urząd Miejski
Data publikacji:  12.03.2014 09:27:21
Data modyfikacji:  29.02.2016 14:04:31
Ilość wyświetleń:  790
DataOsoba dokonująca zmianOpis zmiany
29.02.2016 14:04:31Balbina Kaczanowskaedycja strony
12.03.2014 09:27:21Monika Kosińskadodano stronę