Kamery

Zobacz on-line:

wtorek, 17 lipca 2018
Imieniny: Aleksego, Bogdana i Martyny

RSS RSS

High contrast
A- A+

Wersja tekstowa

KameryFacebook

Menu ▼

Formularz wyszukiwania

Bazyli Czebotar – „w 1940 roku wywieźli nas aż pod chińską granicę…”

Bazyli CzebotarUrodził się 5 maja 1931 roku w Nowych Zimodrach, gmina Kużeniec, powiat Wilejka, ówczesne, przedwojenne województwo wileńskie. Jest synem Jana (ur. 1901 r.) oraz Elżbiety z domu Bałkowskiej (ur. 1902 r.). Miał starszego o pięć lat brata Jana i młodszego o rok, również  brata, Władysława. Rodzice mieli niewielkie sześciohektarowe pole orne, a do tego trochę łąk i lasów. Z tego żyli i się żywili. Mama pana Bazylego zajmowała się li tylko i wyłącznie domem, bowiem pracy przy domu było wiele, a nadto trzeba było wychowywać małe dzieci. W 1938 roku pan Bazyli poszedł do pierwszej klasy w pobliskich Żurychach.

Kiedy wybuchła wojna z Niemcami 1 września 1939 r., coś niecoś o tym się dowiedzieli, bowiem działania wojenne były daleko od nich. 17 września na Polskę ze wschodu zdradziecko ruszył Związek Radziecki. W ich miejscowości i okolicach nie odczuwano tego dotkliwie, tyle tylko, że zewsząd było sporo żołnierzy radzieckich, którzy powolnym marszem kierowali się na zachód. Nie byli niepokojeni przez najeźdźcę.

Jan CzebotarPod koniec roku 1939 aresztowano ojca pana Bazylego. Za co? Tego nikt nie wiedział. I odtąd słuch o nim zaginął, aż do 1984 roku, kiedy to się dowiedzieli, że został stracony 29 czerwca 1941 r. gdzieś na Ukrainie. Prawdopodobnie w miejscowości Wiatrak, ale co do tego nikt nie ma zupełnej pewności.

I tak sobie rodzina Czebotarów (była z nimi jeszcze babcia pana Bazylego) żyła z dnia na dzień, czekając jednakowoż niepewnego jutra. Aż nadeszła mroźna noc 10 lutego 1940 roku (sobota). „Było około północy, kiedy do naszych drzwi znienacka zapukali radzieccy enkawudziści. Kazali się spakować, dając nam na to 10 minut, po czym wsadzono nas na sanie, zaprzężone do koni i zawieziono na dworzec kolejowy w Wilejce” – wspomina pan Bazyli. Tu czekały na nich wagony bydlęce, do których zapakowano ich i innych, bez pardonu. Po kilku godzinach pociąg ruszył na wschód. W nieznane. Droga była bardzo trudna, bowiem na zewnątrz było bardzo mroźno. Zapasów jedzenia było niewiele, a Rosjanie nie fatygowali się karmić Polaków. Tak zwane „krowiaki” nie miały jakiegokolwiek wyposażenia, oprócz prycz pod ścianami, żelaznego piecyka i otworu w podłodze na środku wagonu, gdzie wszyscy załatwiali swoje potrzeby fizjologiczne.

Tak jechali ponad miesiąc. Krajobraz z każdym dniem stawał się coraz bardziej obcy, surowszy, nieswój. Aż nastały stepy i ani jednego drzewka, jak okiem sięgnąć.

Dojechali do Pawłodowa (nad rzeką Irtysz), który leży aż pod chińską granicą. Tu przesadzono ich wszystkich na sanie ciągnięte przez woły, po czym z trudami dotarli do jakiegoś kołchozu, gdzieś w dalekim stepie. Tu byli około pół roku. Potem przetransportowano ich do sowchozu „Mulawka”, który potem przemianowano i nazwano imieniem Czkałowa. Tu żyli i mieszkali aż do czasu, kiedy pozwolono im powrócić do kraju.

Mama pana Bazylego pracowała w sowchozie przy sortowaniu ziarna. Kiedyś przyłapano ją na „kradzieży” odrobiny zboża. Dostała za to dwa lata łagru i wywieziono ją dalej o 200 km. Po dwóch latach (na przełomie 1942 i 1943 roku powróciła, idąc do swoich wiele tygodni i miesięcy… pieszo.

Kiedy zabrakło matki, a w między czasie umarła babcia pana Bazylego, rodzeństwem – czyli panem Bazylim i jego braćmi, zaopiekowało się jakieś starsze małżeństwo. Mieszkali w ziemiankach, zwykłych dołach wykopanych w ziemi i zbudowanych z wielkich bali. Surowe zimy dawały się wszystkim we znaki. Panował ogromny głód. Śmiertelność wśród przybyłych tu Polaków była ogromna. Pan Bazyli często chorował, ale jakoś – dzięki opatrzności, wychodził z tych wszystkich trudnych opresji.

Osoba odpowiedzialna za treść:  Aleksandra Sławińska
Osoba publikująca:  Urząd Miejski
Data publikacji:  07.03.2014 11:57:28
Data modyfikacji:  29.02.2016 13:58:17
Ilość wyświetleń:  1110
DataOsoba dokonująca zmianOpis zmiany
29.02.2016 13:58:17Balbina Kaczanowskaedycja strony
07.03.2014 11:57:28Monika Kosińskadodano stronę